Odkąd pamiętam mam pewną słabość - uwielbiam kolorowe karteczki, materiały, farby, flamastry… Mam wrażenie, że szyłam ciuszki moim lalkom zanim nauczyłam się pisać… Mama denerwowała się na mnie, bo nigdy nie mogła znaleźć żadnej igły… Co gorsze czasami znajdowała je w moim łóżku.
W tworzeniu przeszkadzała mi jednak pewna cecha charakteru, a co niektórzy twierdzą, że jest to zdefiniowana przypadłość i nosi nazwę ADHD, moje niedokończone prace lądowały w kącie, bo właśnie wpadał mi do głowy kolejny pomysł.
W dorosłym, życiu zapomniałam o tej mojej chęci tworzenia, chociaż co jakiś czas czułam pewien nieuzasadniony niedosyt. Za sprawą mojego przyjaciela, który jest złotnikiem (chociaż pracuje tylko w srebrze;) zaczęłam interesować się biżuterią. Okazało się, że sama mogę sobie zrobić jakąś oryginalną biżuterię i tak zaczęło się moje tworzenie. Niestety moje poskromione ADHD towarzyszy mi do dzisiaj, więc po jakimś roku tworzenia biżuterii zapragnęłam rozszerzyć swoje zainteresowania i uczę się właśnie ozdabiać przedmioty techniką decoupage.
Ponieważ moje prace bardzo szybko trafiają do docelowego właściciela, gdyż zwykle są tworzone z myślą o ich użytkowniku, postanowiłam uwieczniać je na tym blogu http://mmarzenia.blogspot.com/ - za przykładem mojej koleżanki, z którą od niedawna dzielę się moją pasją .
Kilka moich prac:
NIEBIESKA CERAMIKA - nie przepadam za niebieskim, ale to było konkretne zamówienie czyli ograniczona inwencja własna ;)
BRĄZY- to zdecydowanie moje kolory:):)

Naszyjnik dla mojej Mamy w jej kolorkach.