Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Piątkowy urlop



Urlop, nawet jednodniowy,
to wspaniała rzecz.
W końcu znalazałam
trochę czasu na przyjemności


- prawie dokończyłam dwie  torebki;)                      


wtorek, 15 marca 2011

torebeki na wiosenne spacerki...


 
Chyba najwyższa pora dokończyć moje wszystkie torebeczki, bo nadszedł już czas wiosennych spacerów. Niestety jak na razie, to walczę z wiosennym przeziębieniem i jak wracam z pracy, to trudno mi zabrać się za moją małą twórczość, ale mam nadzieję, że za kilka dni się to zmieni.

niedziela, 20 lutego 2011

skutki picia winka u Marzenki

Ostanie nasze "winkowe" spotkanie
z Marzenką nie przebiegło bezproduktywnie. 

Zrobiłam sobie ubranko na mój telefonik.

torebka w maki


W końcu zrobiłam taką torebkę o jakiej myślałam zaczynając przygodę z filcowaniem, co prawda miała być to torba, ale to filcowanie to ciężka fizyczna praca i na taką wielką torbę nie mam siły. 


Myślę jednak, że jak trochę odpocznę i znajdę wolny czas to zrobię sobie taką dużą torbę ;)



środa, 5 stycznia 2011

dokończona torebeczka...

 
Pisałam juz o tych moich torebeczkach,  ciągle wpadają mi jakieś nowe pomysły do głowy i jak narazie dokończona jest tylko jedna... chociaż jeszcze nie wiem czy czegoś w niej nie zmienię.

dla Doroci

Czas prezentów niby się skończył, ale zawsze znajdzie się ktoś kogo można obdarować np.: kuzynkę, która obchodzi ostatnie 20-te urodziny. Niestety mnie też to czeka  w tym roku ;)

Wszystkiego najlepszego!!!!

środa, 29 grudnia 2010

filcowanie....

W pierwszy dzień świąt denerwowałam się strasznie,
bo czekałam na mojego Ktosia, który do nas jechał, a droga była straszna.
Mam to po mojej Mamie, która też była bardzo niespokojna, żeby się nawzajem nie "nakręcać" uciekłam z kuchni
i sfilcowałam kwiatka.  Pózniej się okazało, że idelanie pasował do golfu, który kupiła mi moja Mama. Jak tylko skończyłam mojego kwiatuszka mój Ktosiu dojechał do nas cały i zdrowy.
Kolejeny raz się potwierdza, że te moje robótki doskonale działają na stres.